Nikt jej nie suszył, bo można było zbierać cały rok. Jako uciążliwy chwast rosła praktycznie wszędzie, więc zbierano ją z przeznaczeniem ... dla kur i kaczek, " by były zdrowe i lepiej się niosły". Podobno kiedyś w krajach Europy Zachodniej sprzedawano to zielsko na bazarach jako warzywo. Szkoda, że nie obecnie i nie w Polsce. Kupiłabym, jako że w mojej okolicy coraz mniej " chwastów". No cóż, chemia robi swoje. A mowa, rzecz jasna,o zwykłej roślinie czyli gwiazdnicy pospolitej.
Gwiazdnica pospolita obok krwawnika, mniszka czy pokrzywy zaliczana jest do wiosennych ziół o właściwościach oczyszczających i wzmacniających. Dzięki witaminie C roślina ta działa antyszkorbutowo, a zawarty w niej jod pomaga ludziom z zaburzeniami pracy tarczycy. Ponadto może dostarczyć naszemu organizmowi wielu witamin (PP, E, wit. z grupy B, prow. A ) oraz mikroelementów ( fosfor, żelazo, wapń, potas, selen, krzem... ).
Jak pisze H. Szymanderska w jednej ze swoich książek: " Indianie na podrażnienia skóry używali maści z rozgniecionych liści gwiazdnicy (...), stosowali kompresy z rozgniecionych świeżych liści na zapalenia skóry, obrzęki i dolegliwości wątroby, a herbatą leczyli jęczmień i zapalenie spojówek". Z tego zapisu wynika, że gwiazdnica była kosmopolitką, ale już w dawnych wiekach zyskała popularność jako zioło lecznicze.
Obecnie gwiazdnicę traktuje się jako środek przeciwalergiczny i przeciwświądowy czyli łagodzi zmiany na skórze po ugryzieniu owadów czy wszelkie zmiany alergiczne. Okazuje się także pomocna w odtruwaniu organizmu, co w dzisiejszych czasach jest bardzo istotne.
A jak spożywać? Najlepiej na surowo w sałatkach (nie w hurtowych ilościach ze względu na obecność saponin ), można dodawać do zup, sosów, jajecznic, sporządzać herbatki, a nawet wzorem wspomnianej wcześniej p. Szymanderskiej dodawać do past.
Jest tylko jeden mały problem: gwiazdnicę trzeba najpierw znaleźć ( nie pomylić z innymi roślinami), by z jej dobroczynnych właściwości skorzystać. Ja w swojej okolicy nie znalazłam.