Jesienią i zimą, gdy rośliny wchodzą w stan spoczynku, przychodzi czas, by zebrać trochę pędów malin na herbatkę. Wybieramy gałązki cienkie, niezdrewniałe, wolne od chorób, tniemy na ok. 20 - 3o cm i suszymy np w temperaturze pokojowej ( teraz jest suche powietrze w mieszkaniach ), lub w piekarniku nastawionym na ok. 50 stopni. Oczywiście wcześniej należy je opłukać i pociąć na kawałki dla szybszego wysuszenia.
A potem już można przygotować aromatyczny napój do picia w postaci odwaru lub naparu. Bierzemy kilka gałązek, zalewamy wrzątkiem lub gotujemy kila minut, odstawiamy do ostygnięcia i gotowe. Herbatkę można też przygotować z badyli świeżo ściętych, ale moim zdaniem, napój nie pachnie tak pięknie.
Ów " napitek" jest smaczny, aromatyczny, a przy tym bardzo zdrowy. Wspiera organizm nie tylko w czasie infekcji, przy dolegliwościach gastrycznych ale również uszczelnia naczynia krwionośne, a ponieważ łodygi malin podobnie jak liście są bogate w witaminy, flawonoidy, garbniki i kwas salicylowy, wspierają naszą odporność.
Ogólnie maliny stanowią dosyć bezpieczny materiał zielarski, ale zawsze warto skonsultować przyjmowanie przygotowanych z nich preparatów z lekarzem, a już na pewno winni to zrobić kobiety w ciąży, uczuleniowcy, przyjmujący na stałe jakieś leki, chorzy na nerki.
Blog ten n w żadnym przypadku nie zastąpi porady lekarskiej.