Do moich ulubionych warzyw należy m. in. dynia. Jesienią jadam ją często, najchętniej pieczoną, nadmiar zaś przetwarzam jak każda gospodyni, która nie posiada porządnej piwnicy - chłodni. Jako że ograniczam ilość spożywanego cukru ( odkąd wiem, że nie krzepi), staram się w tym procesie używać bardzo małych ilości cukru albo wcale, o ile jest to możliwe. Zdecydowana większość przetworów z owoców wymaga znacznego dosładzania, natomiast z dynią jest inaczej, można przygotować dżem z niewielką ilością cukru, bądź nie używać go wcale, a efekt pozostaje znakomity. Oto moje przepisy na dynię
I. Dynia z jabłkami. Składniki: 1 kg dyni hokkaido lub zwyczajnej, ok. 10 sztuk jabłek, najlepiej szara reneta, pół szklanki cukru, sok z jednej bądź dwóch cytryn.
Wykonanie: Dynię oczyścić, pokroić w kostkę i podlawszy niewielką ilością wody gotować, by lekko zmiękła. Jabłka obrać, pokroić, odrzucając gniazda nasienne i podobnie jak dynię krótko podprażyć. Składniki mają zmięknąć, a nie się rozgotować! Po lekkim przestudzeniu zarówno dynię, jak i jabłka należy zmiksować bardzo dokładnie, po czym obie masy połączyć. teraz można dodać cukier, zagotować, a na koniec wlać sok z cytryny i po chwili zdjąć z ognia. Ilość soku i cukru można dodawać wg uznania : troszkę więcej cukru, ciut więcej soku... co kto lubi. Podobnie z jabłkami i dynią ; jeśli więcej jabłek, dżem pachnie jabłkami, a jeśli dyni - dynią. Przetwór można jeść od razu lub zapasteryzować.
A na koniec istotna uwaga: po połączeniu mas, gotując, należy ciągle mieszać, o ile w najbliższym czasie nie zamierzamy remontować kuchni, a garnka wyrzucać
II.Dżem z dyni,jabłek i gruszek. Składniki; 2 kg obranej dyni, 1kg obranych jabłek, 1 kg obranych gruszek, żelfix 1 sztuka na 1 lub1,5 kg.
Wykonanie: Składniki zetrzeć na grubej tarce. Na wrzącą wodę ( troszkę mniej niż szklanka ) wrzucić dynię. Kiedy zmięknie, dodać gruszki, a następnie jabłka i jeszcze gotować. Wtedy dać żelfix. Gorącą masę włożyć do słoików i schować pod kocyk, wtedy pasteryzacja nie jest niezbędna.
Na koniec uczciwie przyznam, że nie są to moje autorskie przepisy. Słyszałam je w radio Maryja, bądź odgapiłam od kogoś z internetu, nie pamiętam. Ponieważ korzystam z nich już parę lat, więc traktuję jak swoje własne.
A do dyni jeszcze wrócę, bo warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz