Jadąc z miasta coraz częściej przy domach rolników widuję przyczepy bądź inne podwody pełne warzyw na sprzedaż. Wśród wielu rolniczych dóbr można spotkać również dynie, przy których rzadko kto się zatrzymuje, co trochę dziwi, bo warzywo zdrowe, smaczne, a jesienią również za ozdobę służy.
Tym razem skupię się przede wszystkim na zdrowotnych właściwościach dyni.Jej miąższ jest ubogi w tłuszcze i sód, oba składniki w nadmiarze są szkodliwe dla naczyń krwionośnych i serca, Za to dużo w nim beta-karotenu i minerałów m.in. potas i wapń, zatem powinni ją częściej jadać żyjący w zanieczyszczonym środowisku, sportowcy, unikający chorób cywilizacyjnych, ciśnieniowcy i mający kłopoty ze wzrokiem.
Medycyna ludowa od dawna wykorzystuje pestki dyni w walce z przerostem gruczołu krokowego.
Dynia jest niskokaloryczna i zawiera błonnik, dzięki temu wspiera odchudzanie. Przy tym sprzyja oczyszczaniu organizmu z toksyn, jest w stanie neutralizować nadmiar kwasu żołądkowego ( w przypadku niestrawności, zgagi oraz choroby wrzodowej ), a nawet działa przeciwwymiotnie w chorobie lokomocyjnej.
Jednym słowem dynia to samo dobro. Mimo to warzywo nie jest zbyt popularne w naszej kuchni, co, jak mniemam, ma swoje źródło w czasach słusznie minionych. Wtedy do zjedzenia w długie zimowe wybierano tylko ziarna, natomiast cały miąższ przeznaczano dla zwierząt hodowlanych. Przynajmniej w moim regionie tak było.
Ale powoli to się zmienia, na szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz