Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem (napiszę), że w dzisiejszych czasach właściwie wszystko można odsłonić. I nie chodzi tu jedynie o ciało ale również (a może przede wszystkim) o najbardziej intymne zakamarki duszy. Mógł sobie żyć onegdaj sienkiewiczowski imć pan Longinus Podbipięta, chłop tak wielki jak wstydliwy, ale dzisiaj zdecydowanie nie uchodzi cenić wartości wygrzebane z lamusa. Nikt przecież nie chce być postrzegany jako niedzisiejszy, staroświecki, pruderyjny, by nie powiedzieć: moherowy. Golizna pań z pierwszych stron gazet ( za to nie zawsze pierwszej młodości), ich publiczne zwierzenia z wszelkich sekretności swoich lub najbliższych, język i kultura bycia (a właściwie jej brak) naszych elit ... - czy to kogoś jeszcze razi? Dojrzali ludzie mają zapewne swoje zdanie w tym temacie ale młodzi, kształtujący dopiero swoje postawy, nasiąkają ową "nowoczesnością", czego skutki, jak widzimy i słyszymy, bywają opłakane.
Tymczasem elity z natury rzeczy powinny promować przede wszystkim mądrość, piękno i dobro, mówić o nich, a nade wszystko prezentować sobą.
Nie chcę być strażnikiem czyjejś moralności, każde pokolenie ma swoje grzechy i grzeszki, tylko smutno, że tradycyjne wartości w narodzie umierają.
To może lepiej będzie, jeśli zajmę się marchewką. Produkt łatwo dostępny w cenie niewygórowanej, sok z niej sam lub w połączeniu z innym warzywem lub jabłkiem jest nie tylko zdrowy ale smakowo wyśmienity. Mogą go pić małe dzieci, dorośli, a starsi ludzie to już w szczególności. Zawarte w marchewce karoteny zapobiegają nowotworom szczególnie płuc, chronią komórki organizmu przed przedwczesnym starzeniem się, korzystnie wpływają na wzrok. Dla młodszych: leczą trądzik, skóra nabiera pięknego wyglądu, zaś dla wszystkich: poprawiają odporność.
A na koniec mądrość, której powinnam przestrzegać: nie narzekaj na życie, skupiaj się na tym, co dobre, bo twój nastrój wpływa nie tylko na ciebie ale i na ludzi wokół.