Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2026

Po tak długiej przerwie prywaty nieco

    Gdy dopada człowieka choroba, szczególnie z tych tzw. długich i ciężkich, trudno o blogową dyscyplinę. Albo jesteś człowieku przed badaniami i w stresie, albo po badaniach i patrz wcześniej,  a może masz wlew, więc podpierasz się nosem, albo ból uciążliwy, bądź zwyczajny dół psychiczny ściska duszę... No, wiele opcji tego typu, nie chciałabym jednak narzekać, przynajmniej nie przy świadkach, o ile jeszcze ktoś tu zaglądnie. 

   Za to publicznie próbuję rozkminić powtarzające się zalecenia lekarzy, które, ogólnie rzecz ujmując, brzmią dość nieprecyzyjnie, a mianowicie: 

- dużo odpoczywać,

 - zdrowo się odżywiać,

 - ruszać się, o ile to tylko możliwe, 

a następnie chciałabym przełożyć tę enigmę na własną codzienność. 

Inspirację swego czasu znalazłam u dr. Davida Servan-Schreibera, gościa mało znanego, choć wielce motywującego do działania. Ów człowiek zajmując się terapią ciężkich schorzeń, przyjął koncepcję, iż przy pomocy odpowiedniej diety oraz stylu życia można stymulować naturalne siły obronne organizmu do walki z chorobą. Sam wiele lat walczył z nowotworem  ( pewnie z dwadzieścia - o ile dobrze pamiętam ), niestety, w 2011 tę walkę przegrał. Zresztą trudno tu mówić o przegranej skoro o tyle lat przedłużył sobie życie, a ponadto gdzieś wyczytałam, że był tą walką bardzo zmęczony, więc poddał się niejako świadomie, Czy to prawda? Nie wiem, nie dociekałam, ale fakt dość prawdopodobny. 

   W realu ktoś pewnie by skomentował: po co siedzieć z nosem w książce, skoro w internecie wszystko jest i znaleźć znacznie łatwiej. Pewnie po części miałby rację, tyle że ja nie wiem, kto jest autorem, kto bezinteresowny, a kto chce coś sprzedać, albo przede wszystkim o tzw. zasięgi mu  chodzi. Człowiekiem starej daty jestem. Zdecydowanie bliższy mi jest  tradycyjny sposób zdobywania wiedzy - z książką w ręku. Inna sprawa,że o dobrą literaturę z zakresu ziołolecznictwa jest coraz trudniej, wartościowe pozycje są nie na moją kieszeń  nad czym wielce ubolewam, biblioteki wiejskie są słabo zaopatrzone, niestety, ale dla chcącego.... 

   W tym wpisie miała być jeszcze zamieszczona informacja o czarnym czosnku, jednak zbliża się burza, więc może następnym razem

niedziela, 26 stycznia 2025

Gwiazdnica pospolita

    Nikt jej nie suszył, bo można było zbierać cały rok. Jako uciążliwy chwast rosła praktycznie wszędzie, więc zbierano ją z przeznaczeniem ... dla kur i kaczek, " by były zdrowe i lepiej się niosły". Podobno kiedyś w krajach Europy Zachodniej sprzedawano to zielsko na bazarach jako warzywo. Szkoda, że nie obecnie i nie w Polsce. Kupiłabym, jako że w mojej okolicy coraz mniej " chwastów". No cóż, chemia robi swoje. A mowa, rzecz jasna,o zwykłej roślinie czyli gwiazdnicy pospolitej.  

   Gwiazdnica pospolita obok krwawnika, mniszka czy pokrzywy zaliczana jest do wiosennych ziół o właściwościach oczyszczających i wzmacniających. Dzięki witaminie C roślina ta działa antyszkorbutowo, a zawarty w niej jod pomaga ludziom z zaburzeniami pracy tarczycy. Ponadto może dostarczyć naszemu organizmowi wielu witamin (PP, E, wit. z grupy B, prow. A ) oraz mikroelementów ( fosfor, żelazo, wapń, potas, selen, krzem... ). 

   Jak pisze H. Szymanderska w jednej ze swoich książek: " Indianie na podrażnienia skóry używali maści z rozgniecionych liści gwiazdnicy (...), stosowali kompresy z rozgniecionych świeżych liści na zapalenia skóry, obrzęki i dolegliwości wątroby, a herbatą leczyli jęczmień i zapalenie spojówek". Z tego zapisu wynika, że gwiazdnica była kosmopolitką, ale już w dawnych wiekach zyskała popularność jako zioło lecznicze. 

   Obecnie gwiazdnicę traktuje się jako środek przeciwalergiczny i przeciwświądowy czyli łagodzi zmiany na skórze po ugryzieniu owadów czy wszelkie zmiany alergiczne.  Okazuje się także pomocna w odtruwaniu organizmu, co w dzisiejszych czasach jest bardzo istotne. 

   A jak spożywać? Najlepiej na surowo w sałatkach (nie w hurtowych ilościach ze względu na obecność saponin ), można dodawać do zup, sosów, jajecznic, sporządzać herbatki, a nawet wzorem wspomnianej wcześniej p. Szymanderskiej dodawać do past. 

   Jest tylko jeden mały problem: gwiazdnicę trzeba najpierw znaleźć ( nie pomylić z innymi roślinami),  by z jej dobroczynnych właściwości skorzystać. Ja w swojej okolicy nie znalazłam.

Ogórki kiszone - inaczej

    Wczoraj w Radio Maryja usłyszałam, jakże inny od mojego, przepis na kiszone ogórki.     Oto on: Na dno słoika włożyć przyprawy: - 1 mała...