Nie mamy w tym roku dużo jabłek. Niektóre jabłonie ( choćby szara reneta ) straciły kwiaty podczas wiosennych przymrozków, co w sposób oczywisty przełożyło się na słabe plonowanie. Zostały jedynie jakieś zimowe, odmiana bliżej mi nie znana, choć niezbyt smaczne za to niezawodne. No cóż: gdy się nie ma, co się lubi...
Przypuszczam, że sadownicy mają podobny problem, przynajmniej niektórzy, zatem za jabłka zapłacimy w tym roku więcej, ale mimo to - warto.
Jabłka zaliczono do najzdrowszych owoców w naszej strefie klimatycznej. Są cennym źródłem witaminy C, pektyn, które chronią przed miażdżycą, czy przeciwutleniaczy, broniących nas przed rakiem. Zdaniem ekspertów gdybyśmy jedli jabłka codziennie, zmniejszylibyśmy ryzyko zawału serca o połowę, mielibyśmy większe szanse uniknięcia raka jelita grubego, a nawet raka wątroby czy piersi, pozbylibyśmy się zaparć, oczyścilibyśmy organizm z toksyn ( uwaga palacze), sytymulowalibyśmy płuca, zmniejszyli ryzyko zapadnięcia na cukrzycę typu 2, a nawet odżywili mózg. Wymieniłam jedynie najważniejsze zalety tych owoców, nie wyczerpując tematu. Wspomnę jeszcze tylko, że najwięcej korzyści przyniesie nam spożywanie jabłek starych odmian, nie pryskanych, najlepiej z własnego sadu, no i konsumowanych ze skórką.
Istnieje wiele sposobów na wykorzystanie tych owoców w kuchni z pożytkiem dla zdrowia. Moją uwagę zwrócił przepis podany gdzieś przez p. Zbigniewa T. Nowaka.
Przecier z pieczonych jabłek
Składniki: dojrzałe jabłka takich odmian jak antonówka, reneta, boiken.
Przygotowanie: umyte jabłka upiec w piekarniku, jeszcze gorące przetrzeć przez sito, odrzucając gniazda nasienne. Następnie bez dodawania cukru nakładać miazgę do dobrze wyparzonych słoików, przy tym potrząsać, by nie było w nich wolnych powietrznych przestrzeni. Pasteryzować ok. 20 - 30 minut. Przechowywać w ciemnym i chłodnym pomieszczeniu.
Tak przetworzone jabłka zachowują wszelkie wartości odżywcze, i jak zapewnia p. Nowak, ładną barwę, właściwą konsystencję, a nade wszystko znacznie lepiej smakują niż te smażone tradycyjnie.
Przyznam, że sama nie wypróbowałam jeszcze tego przepisu, głównie z powodu braku właściwego materiału, ale w przyszłości kto wie. Wygląda zachęcająco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz